Świat przed poznaniem frywolitek był uboższy…

 

 

 

Był w moim życiu czas, kiedy nie miałam pojęcia o istnieniu frywolitek.

Byłam córką, wnuczką, uczennicą, później studentką, pracownicą, w końcu żoną i matką.

Od dziecka lubiłam robótki ręczne. Dziergałam na drutach, haftowałam, różnych hand-made w wolnym czasie się imałam.

Aż kiedyś, w jakiejś rękodzielniczej prasie, trafiłam na prace wykonane techniką frywolitki.

To, co wtedy poczułam, śmiało można nazwać wprost: miłością od pierwszego wejrzenia.

 

 

Beznadziejne próby spełnienia miłości do frywolitki

 

 

Cóż z tego, skoro nie miałam od kogo nauczyć się tej magicznej techniki wyplatania koronek?
Mało tego – nawet nie miałam gdzie kupić materiałów i narzędzi, bo w pasmanteriach nikt nie słyszał o istnieniu frywolitek!

Po kilku latach udało mi się w jednej, jedynej pasmanterii w Poznaniu kupić dwa maleńkie czółenka i jeden mocny kordonek.
Na nic to jednak się nie zdało, bo wielokrotnie podejmowane próby samodzielnego startu w pracy z czółenkiem spełzły na niczym.

Dopiero po upływie kolejnych kilku lat, przypadkiem dowiedziałam się, że koleżanka z pracy potrafi władać czółenkiem. Udzieliła mi wtedy pierwszych lekcji.
To był przełomowy moment w moim życiu.

 

 

Jej Wysokość Królowa Frywolitka

 

 

Wtedy internet stawał się już nieco bardziej powszechny.
Pomógł mi w nawiązaniu kontaktów z osobami potrafiącymi frywolitkować, w zakupie niezbędnych materiałów i narzędzi oraz w doskonaleniu sztuki wyplatania koronek za pomocą czółenka.

Mijały kolejne lata, a moja miłość i szacunek do tych misternych koronek nieustannie rosły.

Dziś mogę powiedzieć, że umiem je bardzo dobrze, ale moja fascynacja nadal się rozwija.
Nigdy chyba nie nadejdzie czas, żeby dążenie do perfekcji w tej sztuce pozwoliło mi osiąść na laurach.

 

 

Zarażanie miłością do frywolitek

 

 

Umiejętność wyplatania koronki czółenkowej zdobywałam z trudem, latami czekając na chwilę, w jakiej jestem obecnie.
Jednak wiem doskonale jaką radość i satysfakcję daje praca z czółenkami.

Ale nie tylko sama praca daje spokój i poczucie spełnienia, ale również efekty tej pracy.
Jakie szczęście widzimy w oczach sióstr czy przyjaciółek, którym dajemy w prezencie własnoręcznie wykonaną biżuterię frywolitkową.

Jak niewymownie szczęśliwa jest mama, której córka daruje misterną serwetę, na której wykonanie poświęciła wiele godzin swojego życia, a każdy centymetr nici, z których jest zrobiona, przez długi czas trzymała w swoich rękach.

Jakie wzruszenie czuje babcia, która widzi wnuczkę przystępującą do I Komunii Św. w wykonanym przez nią, pięknym i niepowtarzalnym wianuszku.

Tym szczęściem, tymi wszystkimi pozytywnymi emocjami, chcę się dzielić.

Dlatego powstało picoto.pl.
Chcę, aby każdy zainteresowany, w jednym miejscu mógł znaleźć jak najwięcej informacji nt. frywolitki czółenkowej.

Chcę, żeby każda frywolitkująca osoba mogła znaleźć wszystko, co potrzebne do uprawiania swojego hobby, dlatego powstał sklepik: sklep.picoto.pl.

Natomiast, jeśli jeszcze nie potrafisz wyplatać koronek techniką frywolitki czółenkowej, a chciałabyś (lub chciałbyś) ją poznać, to mam dobrą wiadomość – planuję uruchomienie szkolenia on-line, aby odległość dzieląca Twój dom od miejsca, gdzie odbywają się kursy, przestała być problemem. Wierzę, że dzięki temu rozwiązaniu, wiele osób wcześniej będzie mogło spełnić swoje sny o frywolitkach. Właśnie dla takich osób powstaje akademiafrywolitki.pl.