Jakie czółenko jest najlepsze?

Istnieje kilka rodzajów czółenek przeznaczonych do frywolitki. Najpopularniejsze z nich opisałam w artykule: NARZĘDZIA DO FRYWOLITKI.
U osób rozpoczynających swoją przygodę z frywolitką często rodzi się pytanie: jakie czółenko jest najlepsze? Które wybrać? Na które warto wydać pieniądze?

Najczęściej decyduje dostępność

Praktyka wskazuje na to, że znakomita większość osób, które rozpoczynały realizować swoją frywolitkową pasję, zaczynała od czółenka… które akurat było dla nich najłatwiej dostępne.
Nasze pasmanterie, szczególnie stacjonarne, w znakomitej większości nie mogą poszczycić się zbyt bogatą ofertą skierowaną do miłośników wyplatania koronki frywolitkowej. Ba! Jestem szczęśliwa, gdy trafiam na sprzedawcę w takowej pasmanterii, dla której nie jest obce pojęcie “frywolitka”. Cóż, koronka frywolitkowa ciągle jeszcze jest niszową techniką rękodzielniczą.

Bywa, że trzeba odwiedzić nawet kilka pasmanterii, żeby wreszcie trafić na taką, w której znajdziemy podstawowe narzędzie do wyplatania koronki frywolitkowej. A może zacząć od szukania w internecie? Tutaj bez większego trudu znajdziemy pasmanterie, które oferują w jednym miejscu kilka rodzajów czółenek. Tylko, czy jedno wystarczy? A jeżeli więcej – lepiej wtedy wybrać kilka z jednego rodzaju, bo są najlepsze, czy wziąć kilka różnych, bo będą się przydawały do różnych zadań? A może na początek, zanim jeszcze wydamy na to pieniądze, lepiej spróbować samemu zrobić sobie robocze, tymczasowe czółenko? Dzięki temu bez dodatkowych inwestycji będzie można przekonać się, czy “złapiemy bakcyla”.
Adepci sztuki frywolitkowania mają naprawdę nie lada dylematy, dlatego podzielę się doświadczeniem własnym i wielu innych, znanych mi praktyków supłających frywolitki.

Najważniejsze, to zacząć supłać frywolitki.

Tymczasem i tutaj sprawdza się zasada, że grunt, to zacząć działać. Czymkolwiek. Byle wziąć jakieś narzędzie do ręki i rozpocząć supłanie frywolitek. Praktyka dopiero pokaże które rozwiązanie okaże się w tym indywidualnym przypadku najwygodniejsze.

Mogę Ci powiedzieć, który rodzaj czółenek lubię ja sama (powiem na koniec). Mogę powiedzieć, który lubi większość znanych mi frywolitanek. Mogę powiedzieć, które najliczniej sprzedają się w moim sklepiku. Ale i tak nadal nie będziesz mieć gwarancji, że należysz do tej większości. Dlatego nie ma lepszej metody, jak przetestować je własnymi rękoma.

Analogia do drutów

Większość osób supłających frywolitki zna i lubi też inne techniki rękodzielnicze, dlatego posłużę się porównaniem z popularnymi robótkami na drutach.
Jeżeli dziergacie na drutach, to lubicie druty z żyłką, czy tradycyjne albo skarpetkowe?  A jeśli z żyłką, to z wymienną, czy mocowane na stałe? Drewniane? Metalowe? Plastikowe? Karbonowe? Bambusowe? A może jeszcze inne? Może dobór drutów uzależniacie od rodzaju włóczki albo projektu do wykonania? Jak widać – wybór jest przeogromny i dobór odpowiedniego narzędzia w dużej mierze zależy od indywidualnych upodobań dziewiarki czy dziewiarza.
Podobnie jest z frywolitką.

Czynniki mające wpływ na dobór czółenka

Jest kilka elementów, które mogą mieć wpływ na dobór rodzaju czółenka. Wymienię je, aby zobrazować złożoność tematu.
Podkreślam jednak, że nic a nic nie zastąpi własnorękodzielnych testów.

1. Technika wiązania supełków

Osobom początkującym może się to wydawać pojęciem abstrakcyjnym, ale w praktyce technika wiązania supełków frywolitkowych to najistotniejszy czynnik decydujący o wyborze czółenka. Jeżeli pracujemy z czółenkiem ruchami wahadłowymi, posuwisto-zwrotnymi, wówczas wszystkie elementy czółenka wpływające na jego asymetrię (szydełka, wydłużone noski itp.) będą przeszkadzały w pracy.

2. Rozmiar dłoni

Czółenka mogą się różnić między sobą w każdym z trzech wymiarów: długość, szerokość i grubość. Ważne jest, aby czółenko miało rozmiar odpowiedni do rozmiaru naszej ręki. Zarówno zbyt małe, jak i zbyt duże czółenka będą wypadały z dłoni, a niewygoda będzie spowalniała pracę.

3. Rodzaj wykonywanego projektu

W pracy z frywolitką bardzo duże znaczenie ma pojemność czółenka, czyli to ile nici można nawinąć na czółenko. Istotność tego czynnika wzrasta, gdy chcemy wykonać projekt z dużą liczbą koralików wymagających nawlekania na nitkę, czyli również zmieszczenia ich na czółenku (np. jakąś kolię czy bransoletę). W takiej sytuacji zaleta w postaci pojemności czółenka może przeważać nad poręcznością i do konkretnego projektu można wybrać niekoniecznie ulubione czółenko.

4. Funkcjonalność czółenka

Czółenka z wbudowanym szydełkiem w dużej mierze oszczędzają potrzebę stosowania osobnego szydełka w roli narzędzia pomocniczego. Wydłużony nosek również potrafi wprawnej frywolitance zastąpić szydełko, a co najmniej ułatwia luzowanie supełków i poprawianie wiązań. Oba tutaj wymienione rodzaje czółenek oszczędzają zatem czas na sięganie po szydełko.
Dodatkowe, wymienne szpulki pozwalają w prosty i szybki sposób zmienić nitkę, którą pracujemy, bez przez przewijania całej nici z trzpienia czółenka.
To tylko przykłady dodatkowych funkcjonalności czółenek, ale pomysłowość twórców sprawia, że takich dodatkowych cech usprawniających pracę spotykamy, i pewnie jeszcze spotykać będziemy, całkiem sporo.

5. Przyzwyczajenie

W trakcie nauki i testów nabieramy pewnej wprawy oraz przyzwyczajeń zw. z ruchami dłoni w trakcie wiązania supełków frywolitkowych. Nawet osoby stosujące tę samą technikę robią to nieco inaczej. Supełki frywolitkowe są niczym charakter pisma: niby takie same, a jednak inne, indywidualne. Wprawa sprawia, że przyzwyczajamy się do określonego rodzaju czółenka i takim właśnie robi nam się najwygodniej i najszybciej.

UWAGA! Dobra wiadomość 🙂

Na dobór czółenka nie ma wpływu grubość nici, z którymi chcemy pracować. Tutaj nie ma analogii do drutów czy szydełka, albo nawet frywolitki igłowej, gdzie, w zależności od rozmiaru włóczki czy kordonka, dobieramy inny rozmiar narzędzia.
We frywolitce czółenkowej każdy rodzaj czółenka może być wykorzystywany do każdego rozmiaru nitki. Oczywiście są naturalne granice (liny żeglarskiej nie nawiniemy na czółenko), ale zasadniczo decydując się na zakup pierwszych czółenek nie musimy się martwić o to, czy będzie pasowało do nici, z którymi chcemy w przyszłości pracować.

Zatem od jakiego czółenka zacząć?

Od najłatwiej dostępnego, żeby nie zwlekać z rozpoczęciem przygody z frywolitką.
A jeżeli już kupujemy i mamy wybór? To kupmy dwa różne. Na przykład symetryczne i takie z wydłużonym noskiem. Albo takie z szydełkiem i szpulką, oraz takie bez szpulki. Może być też płaskie i klasyczne, “łódeczkowe”, z trzpieniem do nawijania nici. Ważne, żeby nie były takie same, aby można było porównać ich właściwości.
A dlaczego powiedziałam, że dwa? Ponieważ większość wzorów wymaga pracy dwoma czółenkami. Oczywiście z biegiem czasu okazuje się, że liczba niezbędnych czółenek jest znacznie wyższa (ale o tym będzie więcej innym razem). Tymczasem radzę, aby bez zbędnej rozrzutności badać własne preferencje i dopiero wiedząc jaki kierunek będzie właściwy – kolejne czółenka dobierać zgodnie z własnymi upodobaniami. Dzięki temu mniej czółenek będzie leżało bezużytecznie w pudełku, a więcej będzie się cieszyło wyplatając nowe, frywolitkowe supełki.

Moje ulubione czółenka

Otrzymuję mnóstwo pytań o to, jakie czółenko najbardziej lubię ja sama.
Moimi ulubionymi czółenkami są czółenka drewniane, ręcznie wykonywane przez frywolitkującego rękodzielnika z Leszna – Pana Kazimierza. Kupowałam je na OLX, tutaj: czółenka drewniane do frywolitek. Są bardzo poręczne, pojemne, gładkie i symetryczne, a do tego ściśle domknięte, co ja akurat bardzo lubię, ale wiem, że nie wszyscy tak mają.
Bardzo lubię też dostępne tutaj: czółenka bursztynowektóre w moich oczach ustępują drewnianym tylko pojemnością.
Potem długo, dłuuugo nic.
Ale nie zawsze tak było. Pamiętam, że na samym początku swojej przygody z frywolitką, uwielbiałam czółenka z szydełkiem i szpulką. Bardzo lubiłam możliwość korzystania z wbudowanego szydełka oraz możliwość wymiany szpulek z nićmi. Tyle, że wtedy nie supłałam jeszcze wahadłowo, a technikę pracy czółenkiem nazwałabym raczej rozpaczliwie-akrobatyczną 😉 Dopiero z czasem przestawiłam się na inne rozwiązania.

“Czółenko tymczasowe”

Na koniec jeszcze podzielę się małym trikiem stosowanym przez niecierpliwe adeptki sztuki frywolenia.
Otóż znam przypadki dziewczyn, które nie mogąc się doczekać, aż znajdą jakieś czółenko w pasmanterii, albo, aż przyjdzie dostawa z zakupami poczynionymi w pasmanterii internetowej, znalazły sposób na to, aby w prosty sposób zrobić sobie tymczasowe narzędzie czółenkopodobne.
Niezbędne materiały: plastikowa karta typu karta kredytowa.
Niezbędne narzędzia: nożyczki, pilniczek lub drobny papier ścierny.
Za pomocą nożyczek należy wyciąć wybrany kształt czółenka płaskiego, a następnie wygładzić pilniczkiem lub papierem ściernym wszystkie brzegi, aby nie haczyły nici.
Gotowe!
Tak przygotowane narzędzie z pewnością pozwoli złagodzić trudny czas oczekiwania na dostawę wygodniejszych czółenek.
Pozwoli też ćwiczyć pierwsze supełki zanim w ogóle zdecydujesz się na wydanie pieniędzy na czółenka w sklepie.
Ale uwaga! Jeżeli praca takim narzędziem miałaby wprawiać Cię w irytację, to lepiej odpuścić i zaczekać na bardziej poręczne czółenka.
Nie chciałabym, aby moje podpowiedzi sprawiły, że zrazisz się do frywolitki zanim jeszcze tak naprawdę jej posmakujesz.